Jeśli płytki w waszej łazience lub kuchni straszą, a nie macie środków na kapitalny remont to na pewno zainteresuje was ten post. Malowanie płytek to idealne rozwiązanie jeśli chcecie tanim kosztem odnowić pomieszczenie i nadać mu zupełnie nowego charakteru. W ten sposób odnowiłam w swoim domu łazienkę oraz ubikację. W obydwu przypadkach efekt jest oszałamiający! Niektórych może dziwić malowanie płytek, bo to przecież takie prowizoryczne rozwiązanie. Ale moim zdaniem lepiej odmalować płytki niż żyć kilka lat w brzydkiej łazience w oczekiwaniu na przypływ gotówki. Jak się do tego zabrać? Naprawdę nie ma w tym nic skomplikowanego i nie różni się za bardzo od malowania ścian zwykłą farbą. Zobaczcie jak krok po kroku pomalowałam płytki w swojej łazience.
Płytki w mojej łazience były położone ponad 20 lat temu. Nie dosyć, że same płytki są krzywe, to jeszcze są nierówno położone. Zdecydowanie należałoby je wymienić. Gorzej już być nie mogło, dlatego bez większego namysłu zdecydowałam się je przemalować :)
Użyłam:
- farbę do płytek- wybrałam farbę renowacyjną do płytek ceramicznych V33
- pędzelek
- wałek
- kuwetkę do farby
- taśmę malarską
Pierwszym etapem malowania płytek i chyba najważniejszym jest przygotowanie podłoża.
Należy zacząć od uzupełnienia brakujących fug, można się nawet pokusić o wymianę fug. Jednak jeśli płytki były położone stosunkowo niedawno i fugi nie odpadły to można pominąć ten etap.
Zarówno przy malowaniu ubikacji, jak i łazienki nie wymieniałam fug. Stare fugi w mojej łazience niestety trzymają się zadziwiająco mocno. Zważając na to, że za kilka lat planuje generalny remont tych pomieszczeń dałam sobie z tym spokój.
Należy zacząć od uzupełnienia brakujących fug, można się nawet pokusić o wymianę fug. Jednak jeśli płytki były położone stosunkowo niedawno i fugi nie odpadły to można pominąć ten etap.
Zarówno przy malowaniu ubikacji, jak i łazienki nie wymieniałam fug. Stare fugi w mojej łazience niestety trzymają się zadziwiająco mocno. Zważając na to, że za kilka lat planuje generalny remont tych pomieszczeń dałam sobie z tym spokój.
Następnie zabrałam się za oczyszczenie płytek. Miałam nadzieję, że fugi są po prostu brudne i dam radę chociaż je doszorować. Niestety fugi za nic miały sobie Domestosa i co silniejsze środki chemiczne. Poszarzały ze starości i nie chciały dać za wygraną. Ostatecznie ja się poddałam i przeszłam do umycia płytek. Tutaj na szczęście wystarczył już tylko płyn do mycia naczyń i ścierka :)
Producent farby radzi zwrócić szczególną uwagę na odczyszczenie tłustych powierzchni, gdyż może to zmniejszyć przyczepność farby. Na szczęście w łazience raczej nie ma z tym problemu :)
Usunęłam z płytek wszelkie zanieczyszczenia, a następnie przemyłam wszystko wodą i zostawiłam do wyschnięcia.
Producent farby radzi zwrócić szczególną uwagę na odczyszczenie tłustych powierzchni, gdyż może to zmniejszyć przyczepność farby. Na szczęście w łazience raczej nie ma z tym problemu :)
Usunęłam z płytek wszelkie zanieczyszczenia, a następnie przemyłam wszystko wodą i zostawiłam do wyschnięcia.
Po wyschnięciu zabrałam się za zabezpieczenie wszystkich powierzchni, które nie miały zostać pomalowane. Przy pomocy taśmy malarskiej okleiłam ramy okienne, drzwi, baterie, umywalkę i podłogę.
Przyszedł w końcu czas, na najlepszy etap prac- malowanie!
Pod pokrywką farby renowacyjnej V33 w osobnym opakowaniu znajduje się tajemniczy składnik :) Zgodnie z zaleceniami producenta wlałam go do farby i porządnie wymieszałam całość
Malowanie zaczęłam od fug. Wąskim pędzelkiem pomalowałam fugi na małym fragmencie ściany, ok 10- 15 płytek i w tym momencie zaczęłam żałować że nie wymieniłam fug, albo nie szorowałam ich bardziej pieczołowicie. Chropowate fugi było ciężko pokryć farbą, ponadto nie byłam przekonana, że farba pokryje ich szary kolor.
Za pomocą wałka pomalowałam płytki na tej samej powierzchni. Tym samym rozprowadziłam farbę, którą wyjechałam na płytki przy okazji malowania fug.
Wydaje mi się, że pomalowanie fug od razu na większej powierzchni spowodowałoby nierówności. Farba, którą przy okazji malowania fug wyjechałam na płytki wyschłaby i nie dałabym rady rozprowadzić jej podczas malowania płytek wałkiem.
Producent zaleca nałożenie przynajmniej dwóch warstw farby. Faktycznie płytki po nałożeniu jednej warstwy wyglądały niepokojąco źle. Nie dosyć, że spod farby prześwitywał różowy kolor płytek, to jeszcze płytki miały różne odcienie. Następną warstwę można nałożyć dopiero po 24 godzinach. To była doba pełna niepokoju o los mojej łazienki.
Następnego dnia z nadzieją, że farba jednak przykryje różowy kolor płytek przystąpiłam do nałożenia drugiej warstwy. Miałam wrażenie, że szary kolor fug dalej prześwituje spod pierwszej warstwy farby. Dlatego zdecydowałam, że przy drugiej warstwie również będę najpierw malować fugi pędzelkiem, a następnie całe płytki wałkiem.
Po nałożeniu drugiej warstwy płytki prezentowały się dużo lepiej. Jednak dalej nie byłam zadowolona z efektu. Płytki nie miały jednolitego koloru, dlatego postanowiłam nałożyć trzecią warstwę, tym razem już tylko za pomocą wałka.
Podejrzewam, że przy nakładaniu pierwszych dwóch warstw użyłam za mało farby, bo nawet po nałożeniu trzeciej warstwy w miejscach najbardziej nasłonecznionych przebijał się różowy kolor płytek. W związku z tym na dwóch ścianach nałożyłam jeszcze czwartą warstwę farby i dopiero wtedy uzyskałam w pełni zadowalający efekt :)
Różowe płytki i szare fugi zniknęły pod powierzchnią śnieżnobiałej farby. Jednolity kolor płytek sprawił, że na pierwszy rzut oka nawet nie widać jak bardzo krzywe są te płytki. Samo pomalowanie płytek sprawiło, że łazienka wygląda jak nowa, a jeszcze z nią nie skończyłam! Już nie mogę się doczekać efektu końcowego!
Różowe płytki i szare fugi zniknęły pod powierzchnią śnieżnobiałej farby. Jednolity kolor płytek sprawił, że na pierwszy rzut oka nawet nie widać jak bardzo krzywe są te płytki. Samo pomalowanie płytek sprawiło, że łazienka wygląda jak nowa, a jeszcze z nią nie skończyłam! Już nie mogę się doczekać efektu końcowego!










Komentarze
Prześlij komentarz